menu
blog   rew   rpg
appétissant
Ein Pier-san Neko Mil Sy 229 Ms Cogito Daisy G. Inn

Zone Tik-Tak Kúba mehehe

eRPeG ¿Ke? GG Zest
rétrospection
'05: 06 07 08 09 10 11 12
'06: 01 02
W dzisiejszym odcinku "Paproszków"...
Fiol dezerteruje

Znalazłam wspólnika i poszło.

kliku


Proszę się nie denerwować, to był spontan. I jak dobrze pójdzie, to wieczorem dołączy do nas trzecia dezerterka.

(tak, tak, mamy mały "Fight Club", naszym celem jest, żeby blog.pl zbankrutował, sasasasa)

Zapowiada się na to, że szablon przejściowy stanie się nieprzejściowy.
A paproszki chyba już dorosły, mogę je zostawić samopas.
  2006-02-26     17:10:22                                                                     skomentuj (2)

W dzisiejszym odcinku "Paproszków"...
Fiol przegląda wiadomości poranne zagryzając je serkiem homogenizowanym

Poranki naprawdę mogą być cudowne, kiedy zdajesz sobie sprawę, że zamiast pod Kordekłą byłabyś teraz na hali sportowej i przeklinała wszystkie piłki do siatki w tym wymiarze, kiedy kawy masz pod dostatkiem, w głowie rysuje ci się cudowna perspektywa dnia dzisiejszego, ćwaszki ptakają, koleżanka wiosna się turla w twoją stronę i odkryli dwa nowe księżyce Plutona. Zburzyć twój spokój wewnętrzny i ogólne feng szui mogą zburzyć jeno widomości poranne.
Na dobry początek dowiaduję się, że Ruscy w odpowiedzi na całe te humanitarne cyrki óesańskie zaproponowali własny, do szpiku kości ruski, sposób walki z terroryzmem, mianowicie wydali pozwolenie na zestrzeliwanie uprowadzonych samolotów. Nadal jestem pod wrażeniem tego cudownie makabrycznego sposobu na wszystko, nie za bardzo wiem co o tym myśleć, po prostu brwi podjechały mi wysoko do góry. Ale czegóż innego można się było spodziewać po dzieciach papy Stalina, które mają rozumowanie czysto arytmetyczne, ludzie na pokładzie < ludzie w potencjalnie zaatakowanym budynku < ludzie na pokładzie + ludzie w budynku. Jezusmaria, w jakich ja czasach żyję.
Dwa. Lustrować nas chcą. Znaczy dziennikarzy. Panowie Kaczorscy. Właściwie dziwne dlaczego akurat nas taki zaszczyt kopnął (lustracja w tych czasach jest przecież strasznie trędi), przecież jest tyle innych fajnych zawodów do lustrowania, prawnicy na przykład. No, ale Wildstein przecież prawnikiem nie był. A gdyby był, to by żadnej listy z IPNu nie wyniósł. Właściwie nie jest to najgłupszy pomysł Panów Kaczorskich, właściwie byłby nawet dobry, gdybym wiedziała, że nie zaczną z tym wszystkim przesadzać. A znając ich ciągoty zaczną. Zaczną tak, że kiedy ja będą chciała cokolwiek w przyszłości napisać do byle pisma z krzyżówkami i sudoku dla dzieci, to rząd zlustruje mnie, moją rodzinę do czwartego pokolenia wstecz i mojego kota, którego nie mam. Nie, nie mam nic do ukrycia. Teczka IPNnowska w przypadku Wielkiego Eduarda to powód dumy. Jednak jakoś niewygodnie mi się na krześle zrobiło, ale może ja mam zbyt wybujałą wyobraźnię, może naczytałam się za dużo Orwella w życiu, którego w ferie poprawiłam jeszcze „Travellerem”.
Morał jest taki, droga publiczności w studiu, że zapisywanie się na newsletter w gazeta.pl jest szkodliwe dla zdrowia niesamowicie, powoduje raka i choroby serca, albowiem utwierdza cię co rano w przekonaniu, że jesteś w środku jakiegoś państwa absurdu, że Heller napisał „Paragraf 22” po powrocie z wycieczki do Krakowa czy tam Warszawy, a „Pogoda na jutro” Stuhra to, owszem, zwierciadło rzeczywistości, tyle, że nie zakrzywione. Minister zdrowia radzi ograniczyć się do biuletynu „kultura”, „nauka” i „felietony małżeństwa Talków”.

Ale proszę rąk nie załamywać, świat zacznie egzystować w pozycji nagłownej dopiero wtedy, kiedy publiczna wygra z TeVałeN i „Fuckty” przestaną „Fucktami” być, Michaił ufarbuje włosy na banalny kolor, a Doda napisze dobrą piosenkę.

♪ "Polska" Kult ("Nowe wersje starych utworów")
  2006-02-24     11:20:45                                                                     skomentuj (3)

W dzisiejszym odcinku "Paproszków"...
Fiol o fetyszu Eduarda (nie największym, ale zawsze).

„Braveheart” jest jednym dwóch ulubionych filmów Wielkiego Eduarda. Każde go nagrać zawsze, kiedy leci na Polszicie (a ostatnimi czasy leci nader często, pewnie nawet częściej niż „Szklana Pułapka”). W wyniku tego mamy Gibsona – Wallace’a na czterech kasetach i, o ile dobrze pamiętam, raz nawet Eduardo nagrał „Bravehearta” na „Bravehearcie”. Zawsze kiedy przypominam mu o tym, że mamy ten film w co najmniej w kilku kopiach (bo tylko o czterech wiem) twierdzi, że na pewno już dawno ktoś coś na tym nagrał („ A pewnie. Ty Gibsona. Znowu.”) i żebym się nie wymądrzała, tylko nastawiła wideo.
I, wstyd się przyznać, ale pierwszy raz „Bravehearta” obejrzałam dopiero wczoraj. W zawiązku z moim chorym stanem zdrowia i niesamowitą nudą od dwóch dni oglądam wszystkie trzygodzinne kobyły, jakie tylko mam w domu. Takiego „Aviatora” na przykład.
A drugim evergreenem Eduarda jest „Desperado”. Którego też jeszcze nie widziałam. Może dlatego, że mamy go tylko na dwóch kasetach.

I w tym miejscu chciałam napisać, że to nie devałde i vałcd wyparły kasety video. Video wyparła dużo wcześniej telewizornia prywatna, która w kółko powtarza „Szklana Pułapkę” na zmianę z Gibsonem właśnie. Bo zanim Eduardowi przyjdzie ochota na ponowne spędzenie trzech godzin w szkockim błocie (właściwie to dlaczego w tym filmie padało tylko raz? Przecież tam klimat morski jest, a deszcz tak ładnie wygląda w scenach bitewnych), to w telewizji znowu ogłaszają, że hitem tygodnia jest „Braveheart”. I tym właśnie sposobem Wielki Eduardo nigdy tego filmu z kasety nie obejrzał.


[un petit message]
Wszystkich tych, którzy wykorzystali mój stary kod html do zrobienia jakiegokolwiek szablonu obecnie na sieci funkcjonującego proszę oficjalnie o znalezienie sobie jakiegoś innego wzoru do naśladowania. Generalnie nie chodzi o to, że rzucam się o pożyczenie bez pytania i podpisanie własnym nazwiskiem. Pożyczenie, no dobra, ale przyznanie się do tego i przygarnięcie jako własnego dziecka jest dla mnie mówiąc oględnie, lekko niezrozumiałe. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam i ostrzegam, że jest to jeden z najbardziej kopniętych szkieletów szablonu, jakie kiedykolwiek na sieci się panoszyły (chociaż mistrzostwo i tak należy do którejśtam dizajnerki z all-is-shit, która w kodach zwykle umieszcza obrazki width: 0; height: 0). Jako dowód może posłużyć mlaśnięcie Zone, kiedy go zobaczyła (a mlaśnięcie zwykle wyraża u niej niemą dezaprobatę, którą jakiś czas później zastąpiła otwartym wyśmiewaniem wszystkich moich htmlowych potknięć).
Tak tylko mówię, bo znalazłam już trzy szablony na moim kodzie robione i boję się, że rozpleniło się toto bardziej niż myślę i bardziej niż chciałam.

♪ "Bittersweet Symphony" - Coldplay feat. Richard Ashcroft
  2006-02-22     12:41:38                                                                     skomentuj (11)


Powyższy szablon jest szablonem przejściowym, czyli takim, który powstał w wyniku znudzenia poprzednim, a w czasie najbliższym zastapiony zostanie ładniejszym, o.
Inspiracją było nic, czyli w wolnym tłumaczeniu, brak wiosny.
Cytat pochodzi z poferyjnej lekcji angielskiego, pretensje o wszelakie błedy gramatyczne należy zgłaszać do Mrs C.
Zdjęcie jest ładne. I z DEV'u. Ale ładniejsze było przed upaćkaniem go bruszami, wierzcie. Szkielet xhtml jak zwykle pobrany od cioci Zone(ale wszelakie udziwnienia, efekty i, co najważniejsze, rażące błędy NIEZGODNE ZE STANDARTAMI popełniłam ja).
Powinien się tu znaleźć jeszcze link do blog.pl, oto i on, a paproszki również na wiosnę czekają i są głodne. Rrrrrau.